Otworzyła oczy, biały sufit i białe ściany. Obok niej stały jakieś maszyny, podłączona była kroplówka. W tle grał mały telewizor, jakaś dziewczyna leżąca obok oglądała mecz siatkówki.
Julie słabo oddychała, wszystko ją bolało. Nikogo przy niej nie było, nikogo. Co się w ogóle stało? Która jest godzina? Ile czasu upłynęło?
Przez około 10 minut słuchała relacji z meczu i odgłosu wszystkich maszyn, do których była odłączona. Nagle ni stąd, ni zowąd stał już przy niej lekarz.
Blondyn o brązowych oczach, lekko ponad 1.80 wzrostu na oko, wyglądał na trochę po 40-tce.
Jakąś lampką poświecił jej po oczach, spojrzał na te wszystkie maszyny, a potem na nią.
-Pamiętasz coś?
Tylko zaprzeczyła ruchem głowy.
-Eh. To może tak.. Ktoś na ciebie napadł, nie ukradł nic, twoje rzeczy są w szafce. Po prostu uderzył cię kilka razy w głowę i zadał sporo ostrych uderzeń w brzuch..Czy pamiętasz to?
-Szła ulicą..ciemno było i zza rogu ktoś mnie uderzył, potem chyba zemdlałam..
-Jak się nazywasz?
-Julie..
-Nie straciłaś jednak pamięci..-zaczął zapisywać coś w papierach.
-Czy ktoś tu jest?-zapytała z lekką nadzieją.
-Był twój brat, ale pojechał się odświeżyć do domu, bo czuwał tu całą noc. Są teraz jacyś chłopcy.. Zawołać?
Chłopcy? Marcel? Colin? Gdzie rodzice?
-Jeszcze chwila..a rodzice?
Jego głos zrobił się jeszcze bardziej poważniejszy.
-Może twój brat ci powie..Ale to nie teraz.
Serce jakby jej stanęło. Rodzice? Colin może potem powie..O co chodzi..
-Ile tu leżę?-zapytała jak wychodził.
-Jest pani tu 2 dni.
I wyszedł. Została sama z tymi wszystkimi znakami zapytania..W odpowiednim czasie dowie się czegoś, ale czego? Gdzie są rodzice?
Ktoś zapukał do drzwi i nagle pojawił się w nich Marcel.
-Jezu Julie, jak się czujesz? Obudziłaś się, jak dobrze! Boże to przeze mnie, nie odprowadziłem cię, przepraszam! Błagam wybacz mi, musisz mi wybaczyć. Jezu wszyscy w szkole o ciebie pytają, przepraszam!
Zrzucił się do niej jak pies do jedzenia, zaczął ją przytulać i całować po dłoniach. Oszołomiona dopiero po jakimś czasie doszła do głosu.
-Ale to nie twoja wina, Marcel. Kto pyta o mnie w szkole?
-Martwisz się o szkołę? No większość, ale to nieważne. Jak się czujesz?
-Spokojnie. Nie jest źle, chyba-kłamała.-Wiesz co jest z moimi rodzicami?
Nagle skamieniał i patrzył się na nią tępo bez słowa.
-Em..nic takiego przecież.
-Marcel, błagam!
-Nie, nie mogę. Jest tu ktoś jeszcze ze mną, ale nie chcą wejść i wątpię, żebyś chciała ich widzieć..
Serce stanęło jej jakby dostała strzałą. Oczy utknęły w jednym punkcie, pot zaczął spływać po bladym czole.
-Kto..
-Harry i jego kumpel tu są.
Tętno przyspieszyło nagle, po co on tu przyszedł?
-Po co?..-nie zdołała nic innego wymamrotać.-Kiedy wróci Colin?
Otworzyły się drzwi, wszedł Harry, a zaraz za nim blondyn, Niall..tak, Niall. Ustali obok łóżka Julie. Twarze mieli tak jakby zmartwione, oczy zagubione... Ju już nic z tego nie rozumiała. Pobicie, szpital, dziwne zachowanie wszystkich dookoła, o co chodziło?
-Marcel, możesz nas zostawić?-w końcu przerwał ciszę ochrypły głos lokowatego.
-Słuchaj, bo pewnie pójdziesz z tą sprawą do sądu..-kontynuował Niall gdy chłopak wyszedł.
-Nie, wcale-zadrwiła.
-Słuchaj, nie możesz tego zrobić!
-Że co?-nie wierzyła własnym uszom.
-Bo..słuchaj...przepraszamy..
-To byliście wy?!?!?!?!?!
-Po części, niestety tak...-powiedzieli równo.
-Wynoście się!-zaczęła krzyczeć, chociaż przez łzy zaczęło nawet to jedno słowo plątać jej się.
Lekarze nie mogli opanować jej płaczu, dostała tabletki i zasnęła...
Nagle poczuła na swojej dłoni coś zimnego, obudziła się. Colin! Colin był przy niej, ale jakiś nie swoi... Oczy miał jakby zaszklone..od płaczu, jego wyraz twarzy mówił jedno, ból.
-Colin..
-Jestem przy tobie Julie, jestem przy tobie-odpowiedział kochającym głosem, jednak nadal słychać było to COŚ, niepokojące COŚ.
-Rodzice..
Nagle spuścił głowę, zaczął szlochać, po prostu, płakał.
-Co się stało, błagam powiedz mi..
-Julie..oni...mieli wypadek samochodowy, zostaliśmy sami..
Świat nagle się zawalił, zakręciło się jej w głowie, to koniec..
-------------------------------
CHOLERNIE WAS PRZEPRASZAM!
NIE MIAŁAM WGL WENY, CHCIAŁAM SZYBCIEJ NAPISAC, ALE NIE UDAWAŁO MI SIĘ!
I NA DODATEK MAM USZKODZONĄ RĘKĘ, WIĘC DLATEGO KRÓTKI TAKI JAKIŚ
BEZNADZIEJNY, WIEM PRZEPRASZAM
WYBACZYCIE?
DO KOLEJNEGO ROZDZIAŁU <3
Świetny rozdział! Czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuń@Kasia_09
boże kocham jshdjdjdhxjsjdhdnxjdnd, szkoda że atki krótki ale ważne że jest nsjdjddhdxsx @Swag_On_Riri
OdpowiedzUsuńIdealne, perfekcyjne, wspaniałe.
OdpowiedzUsuńAż miałam ciarki jak przeczytałam końcówkę.
Muszę przyznać, że myślałam o tym opowiadaniu cały wrzesień i w końcu jest nowy rozdział! Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę.
Świetny ten rozdział, mam nadzieje, że szybko pojawi się nowy
@darsxo xx
Cudo ♥
OdpowiedzUsuńCzekam na nn
Jej *_* Rozdział świetny,a te zakończenie,takie smutne ;_; Czekam na nexta ♥ @NIallfollowsme
OdpowiedzUsuńMrrrr, neeexttt! <3 *,* http://fanfiction-on-harry-styles.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń