Ostatni dzwonek, w końcu można wyjść z tych grubych murów.
Kate wyszła razem z Alvinem, dlatego Julie była teraz sama. Wyszła przed
budynek szkoły, no tak, Colina jeszcze nie było. Postanowiła poczekać na ławce
w pobliskim parku. Wędrowała właśnie jedną ze ścieżek prowadzących właśnie do
tego parku gdy została szarpnięta i przyciągnięta do drzewa. Nie mogła
krzyczeć, ponieważ jej usta były zasłonięte czyjąś dłonią. Gdy w końcu
zobaczyła sprawcę okazało się, że to nikt inny jak Caroline. Dziewczyna pociągnęła
ją za włosy i przemówiła:
-Słuchaj pokrako nie masz zbliżać się do Zayna! Nie waż się go nawet dotknąć! Jeśli nie będziesz się tego trzymać ostrzegam, że skończysz w szpitalu, ale hmm ciekawe czy taką grubą Świnę tam przyjmą-zaśmiała się.-Zapamiętaj to sobie, a i jeszcze coś nawet nie waż się o tym nikomu mówić, bo źle na tym wyjdziesz, ale tylko ostrzegam. Nara pulpecie.
Puściła ją, wsiadła do swojego auta i odjechała. Julie wstrząśnięta usiadła na ławkę. Co miała zrobić? Do czego zdolna była Caroline? Przemyślenia przerwał jej klakson samochodu, w końcu Colin przyjechał. Sama nie mogła zrozumieć tego, że czasami woli wygadać się bratu niż swojej przyjaciółce. Czasami zamykała się w pokoju, odpalała laptopa i godzinami zwierzała się na twitterze, to było jej wyładowanie emocji. Jechali w ciszy, to znaczy cisza była dla Julie, ponieważ cały czas myślała o tej ,rozmowie, z przed chwili z Caroline, a Colin nawijał o swoim dniu, ale to była normalka, jak to on.
Po 20 minutach dojechali. Col udał się czyścić jak on to nazywał jego skarb-samochód,a Julie jak najszybciej pobiegła do swojego pokoju. Rzuciła plecak w kąt, sama zaś rzuciła się na łóżko. Czy to możliwe? Tyle wydarzeń w ciągu jednego dnia? Czy pierwszy września dla każdego zawsze był taki pechowy? Co ona miała zrobić? Przecież nie mogła powiedzieć o tym nikomu…a może to minie? Z wielką nadzieją odpaliła twittera. Nic nie działo się ciekawego, oczywiście poza kolejną dramą gdy nagle napisał do niej ktoś z konta @69irishboy.
@69irishboy:hi! follow back?
@jdoncasterx:hej, ok. done
@69irishboy:co u ciebie?
@jdoncasterx:w miarę, a u ciebie?
@69irishboy:dziwnie jakoś, ale daję radę
@jdoncasterx:dlaczego dziwnie?
@69irishboy:wpadłem dziś na taką dziewczynę, chciałbym ją poznać, ale wstydzę się zagadać, a poza wszyscy mówią, żebym się nie zadawał z takim kimś
@jdoncasterx:bądź sobą, nie podlegaj innym, może to trudne, ale trzeba stawić im czoło
@69irishboy:nie wiesz jak to jest…
Wiedziała doskonale, przecież sama przeżyła w jeden dzień tyle, chciała napisać, ale nagle usłyszała krzyk z dołu:
-Julie obiad!
Z jej mamą nie było żartów. To rodzina idealna, wszystko musiało być jak w zegarku dlatego Ju nie pozostało nic innego jak pożegnać się i popędzić do stołu.
@jdoncasterx:muszę iść, trzymaj się
@69irishboy:może spieszmy się jeszcze?
@jdoncasterx:pewnie,siema
@69irishboy:miłego dnia, cześć
To było trochę dziwne, zaledwie 10 minut rozmowy, a czuła, że ten ktoś może być jej bliski. Nagle dostała smsa:
-Słuchaj pokrako nie masz zbliżać się do Zayna! Nie waż się go nawet dotknąć! Jeśli nie będziesz się tego trzymać ostrzegam, że skończysz w szpitalu, ale hmm ciekawe czy taką grubą Świnę tam przyjmą-zaśmiała się.-Zapamiętaj to sobie, a i jeszcze coś nawet nie waż się o tym nikomu mówić, bo źle na tym wyjdziesz, ale tylko ostrzegam. Nara pulpecie.
Puściła ją, wsiadła do swojego auta i odjechała. Julie wstrząśnięta usiadła na ławkę. Co miała zrobić? Do czego zdolna była Caroline? Przemyślenia przerwał jej klakson samochodu, w końcu Colin przyjechał. Sama nie mogła zrozumieć tego, że czasami woli wygadać się bratu niż swojej przyjaciółce. Czasami zamykała się w pokoju, odpalała laptopa i godzinami zwierzała się na twitterze, to było jej wyładowanie emocji. Jechali w ciszy, to znaczy cisza była dla Julie, ponieważ cały czas myślała o tej ,rozmowie, z przed chwili z Caroline, a Colin nawijał o swoim dniu, ale to była normalka, jak to on.
Po 20 minutach dojechali. Col udał się czyścić jak on to nazywał jego skarb-samochód,a Julie jak najszybciej pobiegła do swojego pokoju. Rzuciła plecak w kąt, sama zaś rzuciła się na łóżko. Czy to możliwe? Tyle wydarzeń w ciągu jednego dnia? Czy pierwszy września dla każdego zawsze był taki pechowy? Co ona miała zrobić? Przecież nie mogła powiedzieć o tym nikomu…a może to minie? Z wielką nadzieją odpaliła twittera. Nic nie działo się ciekawego, oczywiście poza kolejną dramą gdy nagle napisał do niej ktoś z konta @69irishboy.
@69irishboy:hi! follow back?
@jdoncasterx:hej, ok. done
@69irishboy:co u ciebie?
@jdoncasterx:w miarę, a u ciebie?
@69irishboy:dziwnie jakoś, ale daję radę
@jdoncasterx:dlaczego dziwnie?
@69irishboy:wpadłem dziś na taką dziewczynę, chciałbym ją poznać, ale wstydzę się zagadać, a poza wszyscy mówią, żebym się nie zadawał z takim kimś
@jdoncasterx:bądź sobą, nie podlegaj innym, może to trudne, ale trzeba stawić im czoło
@69irishboy:nie wiesz jak to jest…
Wiedziała doskonale, przecież sama przeżyła w jeden dzień tyle, chciała napisać, ale nagle usłyszała krzyk z dołu:
-Julie obiad!
Z jej mamą nie było żartów. To rodzina idealna, wszystko musiało być jak w zegarku dlatego Ju nie pozostało nic innego jak pożegnać się i popędzić do stołu.
@jdoncasterx:muszę iść, trzymaj się
@69irishboy:może spieszmy się jeszcze?
@jdoncasterx:pewnie,siema
@69irishboy:miłego dnia, cześć
To było trochę dziwne, zaledwie 10 minut rozmowy, a czuła, że ten ktoś może być jej bliski. Nagle dostała smsa:
Kate ♥:
Hej! Za godzinę w parku? Weź deskę to pojeździmy.
Hej! Za godzinę w parku? Weź deskę to pojeździmy.
W sumie deska to jedyne rozwiązanie, przy którym nie myślała
o problemach, dlatego zgodziła się.
Po obiedzie szybko ubrała legginsy i t–shirt, wzięła telefon i deskę i popędziła do parku.
-Siema laska, ile można czekać?-krzyknęła już z daleka Kate.
-Spóźniłam się 2 minuty, wiesz jak z moją mamą, oczywiście sprawdzanie.
-Dobra wyluzuj. Caroline dziś mnie przed tobą ostrzegała-skrzywiła się.-Nie wiem o co chodzi tej dziewczynie. Jakby miała mało. Bogata, ma tych swoich przyjaciół-zrobiła nawias w powietrzu.-A ciebie się czepia, a w ogóle cię przecież nie zna!
-W tym roku to chyba ja padłam jej ofiarą…
-Juu wyluzuj. Czego ona może się ciebie czepiać? Jesteś miła i kochana, a ona, żmija tylko może pozazdrościć.
-Dzięki-sztucznie się uśmiechnęła.
-Ej wiesz, bo ma przyjść Alvin. Mówiłam mu, że nie ale stwierdził, że już się za mną stęsknił, więc wiesz, nie mogłam odmówić.
-Jasne…
-Julie nie wierzysz mi?
-Wierzę, wierzę przecież.
-O właśnie idzie!-pomachała mu.-Będę z nim jeździć, a ty tutaj gdzieś będziesz ok.?
-Ok, leć.
I znowu została sama. Zamiast się odprężyć znowu zaczęła myśleć o tym wszystkim. Jeżdżąc już jakąś godzinę nagle zauważyła jakiś dwóch chłopaków. Pamiętała ich skądś. Tak, to Harry, ten ze świty najpopularniejszego w szkole Malika i ten drugi też z tej sławnej elity, Niall. Właśnie przypomniała sobie dzisiejsze zderzenie. Chociaż to była dziwna sytuacja nie przeszkadzało jej, że to właśnie on nabił jej guza za głowie. Nie kontrolując się pojechała w ich stronę.
Przejeżdżała właśnie obok nich gdy blondyn się odezwał:
-O, cześć-uśmiechnął się.
-Hej-powiedziała cicho.
I przypomniała sobie, że przez to całe zamieszanie nie przedstawiła się mu prędzej. Miała zamiar właśnie to zrobić gdy lokowaty się odezwał:
-Stary daj spokój, nie poniżaj się-klepnął go w ramię i pokazał, że ma iść.
-Harry…-nie zdążył dokończyć, tylko biednym wzrokiem spojrzał na Julie i odszedł z Harrym, który popychał go i szedł zwycięskim krokiem.
Julie nie zostało nic innego jak ruszyć do domu. Nie chciała przeszkadzać nawet Keviną chodzącym po chodniku. Prosto gdy wróciła odrobiła lekcje, zjadła kolację, wzięła prysznic i udała się do łóżka. Długo myślała i doszła do wniosku, że oni muszą dać jej spokój jutro, przecież nic nie będzie im robić. Jest spokojna i nie wadzi nikomu, więc nie powinni nawet się z niej zaśmiać…znaczy miała taką nadzieję…
_____________________________________
Po obiedzie szybko ubrała legginsy i t–shirt, wzięła telefon i deskę i popędziła do parku.
-Siema laska, ile można czekać?-krzyknęła już z daleka Kate.
-Spóźniłam się 2 minuty, wiesz jak z moją mamą, oczywiście sprawdzanie.
-Dobra wyluzuj. Caroline dziś mnie przed tobą ostrzegała-skrzywiła się.-Nie wiem o co chodzi tej dziewczynie. Jakby miała mało. Bogata, ma tych swoich przyjaciół-zrobiła nawias w powietrzu.-A ciebie się czepia, a w ogóle cię przecież nie zna!
-W tym roku to chyba ja padłam jej ofiarą…
-Juu wyluzuj. Czego ona może się ciebie czepiać? Jesteś miła i kochana, a ona, żmija tylko może pozazdrościć.
-Dzięki-sztucznie się uśmiechnęła.
-Ej wiesz, bo ma przyjść Alvin. Mówiłam mu, że nie ale stwierdził, że już się za mną stęsknił, więc wiesz, nie mogłam odmówić.
-Jasne…
-Julie nie wierzysz mi?
-Wierzę, wierzę przecież.
-O właśnie idzie!-pomachała mu.-Będę z nim jeździć, a ty tutaj gdzieś będziesz ok.?
-Ok, leć.
I znowu została sama. Zamiast się odprężyć znowu zaczęła myśleć o tym wszystkim. Jeżdżąc już jakąś godzinę nagle zauważyła jakiś dwóch chłopaków. Pamiętała ich skądś. Tak, to Harry, ten ze świty najpopularniejszego w szkole Malika i ten drugi też z tej sławnej elity, Niall. Właśnie przypomniała sobie dzisiejsze zderzenie. Chociaż to była dziwna sytuacja nie przeszkadzało jej, że to właśnie on nabił jej guza za głowie. Nie kontrolując się pojechała w ich stronę.
Przejeżdżała właśnie obok nich gdy blondyn się odezwał:
-O, cześć-uśmiechnął się.
-Hej-powiedziała cicho.
I przypomniała sobie, że przez to całe zamieszanie nie przedstawiła się mu prędzej. Miała zamiar właśnie to zrobić gdy lokowaty się odezwał:
-Stary daj spokój, nie poniżaj się-klepnął go w ramię i pokazał, że ma iść.
-Harry…-nie zdążył dokończyć, tylko biednym wzrokiem spojrzał na Julie i odszedł z Harrym, który popychał go i szedł zwycięskim krokiem.
Julie nie zostało nic innego jak ruszyć do domu. Nie chciała przeszkadzać nawet Keviną chodzącym po chodniku. Prosto gdy wróciła odrobiła lekcje, zjadła kolację, wzięła prysznic i udała się do łóżka. Długo myślała i doszła do wniosku, że oni muszą dać jej spokój jutro, przecież nic nie będzie im robić. Jest spokojna i nie wadzi nikomu, więc nie powinni nawet się z niej zaśmiać…znaczy miała taką nadzieję…
_____________________________________
OTO 2 ROZDZIAŁ
CO SĄDZICIE?
PROSZĘ O SZCZERE OPINIE!
JEŚLI CHCESZ BYŚ INFORMOWANY/A O ROZDZIAŁACH TO NAPISZ, A JA Z PRZYJEMNOŚCIĄ TO ZROBIĘ
OSTATNIO ZAUWAŻYŁAM, ŻE KTOŚ ZAPYTAŁ O WYGLĄD BOHATERÓW...MYŚLAŁAM, ŻE TO NIE BĘDZIE KONIECZNE ALE MOGĘ ZROBIĆ, CO WY NA TO? JEŚLI TAK TO NAPISZ W KOMENTARZU
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
DO ZOBACZENIA ♥
Rozdział świetny. Czekam na kolejny. Jasne, że dodaj bohaterów. Weny życzę.
OdpowiedzUsuń@Furby_xoxo
Ciekawie sie zaczyna :))
OdpowiedzUsuńFajny rozdział, robi się ciekawie, będę czytać kolejne, nie mogę się doczekać ;) @MoniaCh99
OdpowiedzUsuńRozdział FANTASTYCZNY! Masz ciekawy pomysł na opowiadanie podziwiam i czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuń@fake_optimism
ciekawe, ciekawe, podoba mi się pomysł na to opowiadanie xx
OdpowiedzUsuńKOCHAM ! Czekam na kolejne rozdzialy ! <3 @Patrycja1D24
OdpowiedzUsuńŚwietny! <3 Z niecierpliwością czekam na 3 rozdział :)
OdpowiedzUsuńLost-In_Dreamsx
zaciekawiło mnie to opowiadanie. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;D
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać next <3
OdpowiedzUsuńgenialny *.* już się nie moge doczekac kolejnych rozdziałów :3
OdpowiedzUsuńKrótkawy nieco :o
OdpowiedzUsuńJeśli mam być szczera, to mocno razi mnie brak głębszych opisów.
Wtedy gdy Julie jechała autem, mogłaś wklepać opis krajobrazów lub, że widziała rówieśników. Dzięki takim duperelom rozdział jest dłuższy i o wiele ciekawszy.
Też szkoda że nie opisałaś bardziej tej sytuacji ze spotkaniem Nialla i Harrego, a miałaś duże pole do popisu bo opowiadanie prowadzisz w trzeciej osobie.
No i te Keviny xd Byłoby to w miarę zabawne gdyby sama Ju to opowiadała ale ten wers tak dziwnie wyszedł :/
W każdym razie będę to czytać :)
Buziaki xx